ďťż
 
Kiedy te zaręczyny...ile jeszcze mam czekać :(
Przejrzyj wątek
 
Cytat
Daremnie szukać wielkiego szczęścia po niskiej cenie.
Indeks Wymienie :) Problem!! przód z mk7
 
  Witamy

Kiedy te zaręczyny...ile jeszcze mam czekać :(



baby montana - 2010-08-11 23:53
Dot.: Kiedy te zaręczyny...ile jeszcze mam czekać :(
  Cytat:
Napisane przez siegamnieba (Wiadomość 21293620) baby montana a ty gdzi etak pracujesz ze tak harujesz .. restauracja?[COLOR="Silver"] niee, w dwóch różnych miejscach pracuję, oba dorywczo- na ogół jest tak, że albo nie mam pracy w ogóle i siedzę w domu, albo w obu chcą mnie tego samego dnia i jestem w robocie od 7 do 22 :( jak mam pomiędzy jedną a drugą robotą przerwę to chociaż na lunch pójdę, ale przedwczoraj i wczoraj (w sensie poniedziałek i wtorek:p:) prosto z jednej leciałam do drugiej, umierałam z głodu hehe (obżartuch ze mnie, wiem:D)

Cytat:
Napisane przez Gajaa (Wiadomość 21303347) czuję, że od dłuższego czasu stoimy w miejscu. Nie lubię dreptać w miejscu. Wszyscy dokoła już po ślubie, pozaręczani, a ja po 5 latach ciągle mam chłopaka. Już samo stwierdzenie "mam chłopaka" będąc omc mgr dla mnie brzmi dość idiotycznie, niepoważnie po tylu latach związku. Nie wiem, może za dużą mi wodę z mózgu na polonistyce zrobili, że zwracam uwagę na takie rzeczy :D

Wasi też tak mają? Wszystko na ostatnią chwilę i po łebkach, a potem na wszystkich dokoła się odbija ich niedbalstwo? Bo mi to już ręce opadają. :mur:
oj tak...mi też ciężko mówić w pracy "mój chłopak", to samo na uczelni jak czasem wykładowcy się o niego pytają (studiujemy na jednej uczelni, często mnie z nim widują, niektórych mamy wspólnych)- wtedy używam stwierdzenia "kolega", przez co trochę przykro musi mu być:mur:
mój w ogóle nie planuje. wkurza mnie to- muszę na niego tupnąć i krzyknąć, żeby coś zaplanował. ja z kolei lubię mieć wszystko poukładane i wiedzieć wcześniej :(

Cytat:
Napisane przez aluniaaaaa (Wiadomość 21310991) Zeby byla jasnosc - dla mnie zareczyny nie oznaczaja zaraz wpadniecia w wir przedslubnyh przygotowan i mojemu T. tez to caly czas powtarzam! Dla mnie to po prostu krok dalej, pokazanie swiatu, ze to nie jest jakas dziecinna zabawa w "chodzenie ze soba" ;) ojj tak...dla mnie to też takie pokazanie światu, że to nie "spotykanie się" albo "chodzenie. czasem jak jestem na TŻa zła albo chcę mu dokuczyć to zamiast mówić że "jestesmy razem" czy coś takiego mówię "spotykamy się", on od razu wie, że jestem w bojowym nastroju:D

któraś z Was napisała, że ma problem z niewierzącym TŻem. może kompromisem w waszym przypadku byłby ślub humanistyczny? dla mnie to też będzie ciężka kwestia- nie jestem wierząca (tzn. ochrzczona itd tak, ale nie praktykuje i mam dużo wątpliwości), nie jara mnie ceremonia kościelna, te całe gadki o życiu rodzinnym od kogoś, kto nie ma żony, a z drugiej strony odrzuca mnie od cywilnych, które są totalnie nieromantyczne i zanim człowiek się zorientuje to już jest małżem/żoną. Niestety humanistyczny nie ma mocy prawnej, ale dla mocy prawnej można odwiedzić urząd tylko ze świadkami i w jeansach.
link do strony informacyjnej- http://ceremoniehumanistyczne.pl/slub.html




Gajaa - 2010-08-12 07:49
Dot.: Kiedy te zaręczyny...ile jeszcze mam czekać :(
  Baby Montana, jedziemy na jednym wózku - przy czym ja przy wykładowcach czy osobach obcych mówię o TŻ per narzeczony i on o tym doskonale wie :]

I widzę, że nawet charaktery podobne! Ja też muszę wszystko wiedzieć wszystko wcześniej, a on nawet te nieszczęsne Pireneje planował dopiero tydzień wcześniej, w efekcie kiszka na kiszce wychodzi po trasie.

Ech.



studi - 2010-08-12 08:31
Dot.: Kiedy te zaręczyny...ile jeszcze mam czekać :(
  Cytat:
Napisane przez aluniaaaaa (Wiadomość 21310991) Zeby byla jasnosc - dla mnie zareczyny nie oznaczaja zaraz wpadniecia w wir przedslubnyh przygotowan i mojemu T. tez to caly czas powtarzam! Dla mnie to po prostu krok dalej, pokazanie swiatu, ze to nie jest jakas dziecinna zabawa w "chodzenie ze soba" ;)
:D
Zgadzam się z tym, dlatego chcę mieć czas,żeby się nacieszyć stanem narzeczeństwa, a poźniej wpaść w szał organizacji przyjęcia weselnego...
Nie patrzę się na koleżanki, bo jeszcze sporo jest na etapie chodzenia, ew. w trakcie przygotowań do ślubu, ale oczywiście rodzina zadaje pytania typu kiedy, gdzie, a czemu i to mnie wnerwia:D
Aluniaaa bądz dobrej myśli i odliczaj czas do urodzin:D



Kohnelia20 - 2010-08-12 09:11
Dot.: Kiedy te zaręczyny...ile jeszcze mam czekać :(
  Cytat:
Napisane przez siegamnieba (Wiadomość 21290487) ahankara jestem na pierwszym roku raczej chyba zozstane bo mam porawki z 5 przedmiotow we wrzesniu na geodezji i kartografi w bydzi mysle o zmianie szkoly bo ta mnie doluje,, ja to z mym mam taki problem ze on ma sluchawki ale mnie odbicie swiatla drazni o to w tym sens ja musze miec cisze spokoj i ciemnosc by zasnac... ogolnie u mnie jest tak ze ja nocuje u mojego a nie mieszkam bo on jeszcze z rodzicami mieszka,, ale juz tak sie przyzwyczailismy ze jak wracam czasmai na noc do domu to zasnac bez niego nei moge:P:P a u niego tez nie hehe.. a co do roxy no mozliwe ze mysli ze wszystko razem bo jak zareczyny to potem maglowanie a kiedy slub a jak slub to rodzina oczekuje potomstwa ,,, wiem jak to jest my z moim Ł niejestesmy na swoim niemamy slubu a oni oczekuja juz wnukow i to mnie wkurza przez jakis okres czasu non stop trombili kiedy slub kiedy a moj lukasz mowil nigdy i wtedy kiedy mowil to mnie wkurzalo bo mi mowil ze tak im ze nie ale zrozumialam ze gadal tak by sie wszysscy odwalili wiec zaczelam tez mowic ze nie pora i naszczesci emamy cisze od "tesciow" a to w sumie tez mam braci w uk hehe moj brat jest ze swoja laska z 8 lat ma 28 i tez nie mysla wogole o slubie ale jego laska w sumie lubi wolny zwiazek wiec obydwoje sie dogaduja ale moj brat powiedzial ze jakby jego laska chciala albo cos proponowala to by dla niej to zrobil a o dzieciak tez mysli ale widzisz niedlugo 29 lat a tez nic z tych rzecyz nie ciagnie bo on jest taki ze chce meic jak najdogodniejsze zycie dal siebie i swojej laski zeby nie martwic si eo to ze na to go nei stac ale co z tym idzi eharuje ciagle ale cos zabiera 2 wiec z tego wynika ze moze chce bardziej ulozyc plany tak by potem bylo was na wszystko stac a moze mysli o tym by najpierw spelnic sie zawodowo albo mysli o tym bys byla z nego dumna bys mogla na neigo liczyc dlatego narazi emysli o tym zeby dobrze zarabiac a to idzie z faktem ze mozna rodzine zakladac .. no sama nei wiemm... studiujesz czasami na kpsw?
Cytat:
Napisane przez studi (Wiadomość 21293267) Wystraszył się tego,że poważnie myślę o odejściu, dostał pół roku, to dużo,żeby uzbierać na pierścionek i przemyśleć kwestię czy aby napewno chce ze mną być w przyszłośći, ja to rozegrałam bardziej pod kątem tego,żeby mi nie marnował mojego czasu ciągłym zwodzeniem, żebym nie została z ręką w nocniku:>Tym bardziej,że mimo usilnych prób, aluzji, temat właściwie nie był poruszany;/ Cytat:
Napisane przez studi (Wiadomość 21295076) ha czyli jeśteśmy w takiej samej sytuacji-termin do którego facet musi się zadeklarować, jak Ci się ztym żyje?nie wydaje Ci się, że teraz te zaręczyny będą trochę wymuszone? dziewczyny ja was naprawde pdziwiam dla mnie sytuacja ponizająca.... chyba bym predzej go zostawila niż dawała termin.... zle by mi sie z tym żyło....
Cytat:
Napisane przez natee (Wiadomość 21303416) wczoraj zareczylam sie po niecalych 3 miesiacach bycia razem :) o kurde nie zazdroszcze:nie::nie:
Cytat:
Napisane przez invisible_01 (Wiadomość 21306135) Witam, czytam ten wątek od jakiegoś czasu w ramach jakiejś obserwacji. Z TŻ-tem jestem od prawie 4,5 roku, ale że mam dopiero 20 lat, to do zaręczyn i ślubu mi się nie spieszy. O tych sprawach rozmawiamy, wiemy, że chcemy się pobrać, kiedy skończę studia.

Napisałam ten wątek, żeby właśnie napisać coś do dziewczyn, które dały swoim TŻ-tom termin na określenie się. Oczywiście zgadzam się z tym, że w pewnym wieku, po wielu latach razem człowiek chce iść na przód. Ale dawanie terminu, w którym facet ma się określić, czy chce być z Wami na zawsze, jest bezcelowe. Dlaczego? Bo uważam, że on to powinien wiedzieć. Ja ze swoim TŻ-tem mam wiele planów, chcę się przy nim zestarzeć i codziennie słyszę to samo od niego. Czy gdybym spytała Was, czy chcecie być na zawsze ze swoimi TŻ-tami odpowiedziałybyście: "Daj mi rok na zastanowienie się"? Podejrzewam, że nie. Dla mnie albo w pewnym wieku robi się krok na przód albo - jeśli dla Was ślub jest bardzo ważny, a dla TŻ-ta nie - kończy się związek. Dla mnie kwestia ślubu i dzieci to dwie sprawy, w których nie ma czegoś takiego jak kompromis. Dobrze jest poruszać temat przyszłości, ale skoro po wielu latach na wspomnienie o ślubie facet Was zbywa albo panikuje, to dla mnie odpowiedź byłaby jasna.

I skąd w ogóle to patrzenie na innych? Bo koleżanki wychodzą za mąż? Ja i TŻ mamy swoje własne tempo i kij mnie obchodzi, że koleżanka planuje ślub, a ja nie. Najważniejsze jednak, żebyście razem z TŻ-tami w tym samym momencie planowały to samo. Inaczej to po prostu rozminięcie się w kwestii priorytetów na życie.

Pozdrawiam.
zgadzam się całkowicie:oklaski:




Gajaa - 2010-08-12 09:24
Dot.: Kiedy te zaręczyny...ile jeszcze mam czekać :(
  Cytat:
Napisane przez Kohnelia20 (Wiadomość 21319276)
dziewczyny ja was naprawde podziwiam dla mnie sytuacja ponizająca.... chyba bym predzej go zostawila niż dawała termin.... zle by mi sie z tym żyło....
Różni ludzie, rożne sposoby :) Swoją drogą - nie jestem z tym jedyna wśród swoich znajomych. Widać w okolicy mam baby bardziej męskie od facetów :D



roxyroxy - 2010-08-12 09:49
Dot.: Kiedy te zaręczyny...ile jeszcze mam czekać :(
  Cytat:
Napisane przez Kohnelia20 (Wiadomość 21297445) dziewczyny wy jesteście w totalnej desperacji jak można dać komuś termin? na zaręczyny że jak nie do tego dnia to koniec? no kochane co wy.... naprawde chcecie się aż tak poniżać i chcecie takie wymuszone zaręczyny? liczy się wasza miłość!! a nie pierścionek czy papierek!! też jeszcze niedawno myślałam tak jak wy i miałam takie parcie ale pomyslałam ze przecież ślub niczego nie zmieni dalej będziemy razem mieszkać kochać sie dzielić rachunki itp itd potrzebujecie az takiej gwarancji? przecież wasi tż napewno okazują wam jak was bardzo kochaja i że jesteście ważne a że śie nie oswiadczaja to może być wiele powdów może ich nie stać narazie na to boją sie ze nie spełnią waszych wymagać albo nie widza jak to zorganizować czy też wiedza że i tak nie stać was narazie na wspólne życie ....
ja też miałam pełno mysli w głowie i myslałam nie mysli o mnie poważnie itd az wkoncu zapytałam!! co dalej? liczyłam ze w 4 rocznice sie oswiadczy a on że ja jestem strasznie niecierpliwa:cojest: bo on już wie kiedy się oświadczy i jeszcze troche ale nie długo musze poczekać wiec z waszymi tż może tez tak jest? czekaja na odpwiedni moment?pozdrawiam was cierpliwości
Wiesz, gdyby moj Tz powiedzial mi,ze nie chce slubu ale chce spedzic ze mna zycie to inaczej bym podchodzila do sprawy. Ja wiem ,ze moj Tz nie jest przeciwny instytucjii malzenstwa i wiem ,ze mnie kocha ale nie chce rozmawiac na temat przyszlosci. I tu u nas jest problem. i dlatego zalezy mi na zarezynach, bo skoro w slowach mocny nie jest, to niech sie okaze mocy w gestach.

Ale ja wlasnie ultimatum nie stawiam i wiem,ze jesli sytuacja sie nie zmieni to bede musiala odejsc bo nie chce deklaracji na sile.

Ale, dzisiaj lepszy humor mam, weekend nadchodzi! Dziewczyny co planujecie na weekend????

---------- Dopisano o 09:49 ---------- Poprzedni post napisano o 09:43 ----------

Cytat:
Napisane przez invisible_01 (Wiadomość 21306135) Witam, czytam ten wątek od jakiegoś czasu w ramach jakiejś obserwacji. Z TŻ-tem jestem od prawie 4,5 roku, ale że mam dopiero 20 lat, to do zaręczyn i ślubu mi się nie spieszy. O tych sprawach rozmawiamy, wiemy, że chcemy się pobrać, kiedy skończę studia.

Napisałam ten wątek, żeby właśnie napisać coś do dziewczyn, które dały swoim TŻ-tom termin na określenie się. Oczywiście zgadzam się z tym, że w pewnym wieku, po wielu latach razem człowiek chce iść na przód. Ale dawanie terminu, w którym facet ma się określić, czy chce być z Wami na zawsze, jest bezcelowe. Dlaczego? Bo uważam, że on to powinien wiedzieć. Ja ze swoim TŻ-tem mam wiele planów, chcę się przy nim zestarzeć i codziennie słyszę to samo od niego. Czy gdybym spytała Was, czy chcecie być na zawsze ze swoimi TŻ-tami odpowiedziałybyście: "Daj mi rok na zastanowienie się"? Podejrzewam, że nie. Dla mnie albo w pewnym wieku robi się krok na przód albo - jeśli dla Was ślub jest bardzo ważny, a dla TŻ-ta nie - kończy się związek. Dla mnie kwestia ślubu i dzieci to dwie sprawy, w których nie ma czegoś takiego jak kompromis. Dobrze jest poruszać temat przyszłości, ale skoro po wielu latach na wspomnienie o ślubie facet Was zbywa albo panikuje, to dla mnie odpowiedź byłaby jasna.

I skąd w ogóle to patrzenie na innych? Bo koleżanki wychodzą za mąż? Ja i TŻ mamy swoje własne tempo i kij mnie obchodzi, że koleżanka planuje ślub, a ja nie. Najważniejsze jednak, żebyście razem z TŻ-tami w tym samym momencie planowały to samo. Inaczej to po prostu rozminięcie się w kwestii priorytetów na życie.

Pozdrawiam.
Wiesz, to nie jest tak do konca. Pewnie ,ze kazdy zwiazek jest inny,ale przykro sie robi gdy wspolni znajomi ( o krotszym stazu)planuja slub, przyszlosc razem, ich tz sa na to gotowi a moj nawet nie chce na ten temat rozmwiac.

kiedys jedni nasi znajomi sie zareczyli . Mowie o tym tztowi a on na to' no tak, to bylo oczywieste ,ze sie niedlugo zarecza'. Pytam sie go dlaczego tak uwaza. A on mi mowi, ze sa razem 3 lata, on sie przeprowdzila do jego miejscoeosci razem mieszkaja itd

A my przepraszam? 5 lat w zwiazku , razem mieszkamy i to nie jest oczywiste???

Mysle, ze gdy inni wokol planuja przyszlosci to po prostu przykro jest, ze oni wiedza ,ze to juz to a nasi faceci wciaz nie sa zdecydowani.



Gajaa - 2010-08-12 10:01
Dot.: Kiedy te zaręczyny...ile jeszcze mam czekać :(
  Kiedyś nam się oświadczą, ne? A do tego czasu będziemy się tu wspierać! :)

Na weekend? Parapetówa u przyjaciółki! Do tego rodzice zostawiają mi wolną chatę, więc będę oglądać do późna głupie filmy, jeść same dobre rzeczy i spać do południa. W międzyczasie będzie trzeba ogarnąć jakiś mini plan pracy na kolonię (21 sierpnia wyjazd) i doczytać materiały na egzamin wrześniowy (jedynie ryza papieru do wkucia, więc nie dziwota, że zaczynam już teraz), ale ... przeważają rzeczy fajne :D

A co Ty planujesz ciekawego?:D



Lady Retro - 2010-08-12 10:32
Dot.: Kiedy te zaręczyny...ile jeszcze mam czekać :(
  Cytat:
Napisane przez baby montana (Wiadomość 21316597)
któraś z Was napisała, że ma problem z niewierzącym TŻem. może kompromisem w waszym przypadku byłby ślub humanistyczny? dla mnie to też będzie ciężka kwestia- nie jestem wierząca (tzn. ochrzczona itd tak, ale nie praktykuje i mam dużo wątpliwości), nie jara mnie ceremonia kościelna, te całe gadki o życiu rodzinnym od kogoś, kto nie ma żony, a z drugiej strony odrzuca mnie od cywilnych, które są totalnie nieromantyczne i zanim człowiek się zorientuje to już jest małżem/żoną. Niestety humanistyczny nie ma mocy prawnej, ale dla mocy prawnej można odwiedzić urząd tylko ze świadkami i w jeansach.
link do strony informacyjnej- http://ceremoniehumanistyczne.pl/slub.html
No niestety, mojemu S. tez już proponowałam ślub humanistyczny i też się nie zgodził. Problem nie leży w tym że jest niewierzący, tylko w tym że nie potrafi się zgodzić na żaden kompromis ;/



Mystiquee - 2010-08-12 10:50
Dot.: Kiedy te zaręczyny...ile jeszcze mam czekać :(
  Cytat:
Napisane przez Lady Retro (Wiadomość 21321501) No niestety, mojemu S. tez już proponowałam ślub humanistyczny i też się nie zgodził. Problem nie leży w tym że jest niewierzący, tylko w tym że nie potrafi się zgodzić na żaden kompromis ;/ Ślub humanistyczny? Pierwszy raz słyszę o takim ślubie...:confused:
Ciekawe to :D



studi - 2010-08-12 11:23
Dot.: Kiedy te zaręczyny...ile jeszcze mam czekać :(
  Kohnelia20 mam nadzieję, że życie nie będzie weryfikować Twojej miłości do TŻ w kontekscie zaręczyn i,że będziecie żyć długo i szczęśliwie:>
Też mam takie wrażenie,że w dzisiejszych czasach kobiety są jakieś bardziej zdecydowane od facetów....
Ja na weekend jadę do TŻ-ta, ostatnio żyjemy w symbiozie jak nidy:d



invisible_01 - 2010-08-12 11:34
Dot.: Kiedy te zaręczyny...ile jeszcze mam czekać :(
  Cytat:
Napisane przez aluniaaaaa (Wiadomość 21310687) Mnie tez ogolnie rzecz biorac malo obchodzi to, ze np. ktos tam sie zeni. Ja wiem, ze mam swojego T., znam go praktycznie na wylot, poznalam jego cala rodzine, wszyscy wiedza, ze jestesmy razem, tylko po dluzszym czasie lekko drazniace sa teksty tupu: "Ala, a kiedy wy?" albo "O, czesc T.! Dzwonisz z zapowiedziami?"... Powiedziane to jest z usmiechem, ale daje do myslenia - ja przynajmniej tak mam, ze COKOLWIEK w tym kierunku by mnie zadowolilo! Ale czy w Waszych rozmowach pojawiają się jakiekolwiek rozmowy o wspólnej przyszłości, o ślubie i dzieciach? Bo dla mnie po jakimś czasie bycia razem poruszanie takich tematów jest całkowicie naturalne. Na pewno nie jest miłe, kiedy rodzina cały czas dopytuje, ale co im właściwie do tego? Ja powiedziałabym na Twoim miejscu, że nasz ślub to nasza sprawa i że pobierzemy się, kiedy będziemy mieli na to ochotę.

Cytat:
Napisane przez Gajaa (Wiadomość 21310813) O maj, z tym oglądaniem się na koleżanki to żartowałam. Jasne, że im po cichutku zazdroszczę, ale przecież nie będę pędzić TŻta jak krowę przed ołtarz, bo właśnie wśród moich znajomych wskaźnik zawierania małżeństw ogarnia 50% populacji, litości :p:

Ja myślę, że nad wszystkimi ważnymi decyzjami trzeba się zastanowić, bo emocje i uczucia to nie wszystko. Uznaję kompromis między sercem a rozumem :D i jakby nie było, deadline specjalnie jest tak odległy, żeby buractwo skumało, że w zasadzie wybór momentu należy do niego.

Poza tym ludzie nie dojrzewają w tym samym czasie. Ja już mogę być na etapie "weźmy ślub", a TŻ "chodźmy się upić, będzie cool", więc rozmowy mają wywołać myślenie na dany temat, opracowanie własnej strategii (brzmi strasznie, wiem :D), własnego poglądu na kwestie ślubno-weselno-pożyciokresowe z daną osobą. Takie bodźcowanie. A, że mój TŻ póki co ma w głowie tylko swoje wielkie wycieczki, a ja w zasadzie mogłabym już wychodzić za mąż, wszelkie odległe terminy są tylko kompromisem. Daję mu szansę, czekam do tego i tego na deklarację, a potem zwijam manatki i zmieniam piaskownicę. Gdybym mu non stop o tym truła, a mistyczny termin by miał wyznaczony na za miesiąc, to jasne - wtedy by mnie to zupełnie nie rajcowało i wiedziałabym, że mam narzeczonego z przymusu, a tak ma jeszcze lata na deklarację, więc fajnie będzie, jak w tym czasie dorośnie. Ot co. Dodam, że TŻ pochodzi z rodziny rozbitej, więc rozumiem brak zaufania do instytucji małżeństwa.

Zresztą to wszystko zależy od charakteru - jedyni są bardzie rodzinni, inni mniej. Nie ma dwóch takich samych ludzi, więc dokładne zgranie się jest niemożliwe, a skoro jest niemożliwe, potrzebne są kompromisy i rozmowy.
Jedni mają bardziej wylewnych partnerów, którzy im codziennie słodzą, mówią "kocham Cię" i tak dalej, a inni słyszą te słowa od święta. jednym trzeba powiedzieć "Mój mi częściej, że mnie kochasz, proszę. Potrzebuję tego", a inni mówią sami z siebie. Tutaj mamy sytuację analogiczną :)
Ja też pochodzę z rodziny rozbitej i nie mam urazu przed małżeństwem i szczerze powiedziawszy większość moich znajomych z takiej rodziny pochodzi. I jakoś zakładają rodziny, są ze sobą, zaręczają się bez strachu. Chociaż oczywiście Twój TŻ może mieć obawy, ale nie pomyślałaś kiedyś, że to może być po prostu wymówka?

Tak, ludzie nie dojrzewają w tym samym czasie. Ale jednak gdybym była w wieku, w którym chciałabym już być żoną, a nawet nie jestem narzeczoną, a TŻ nie sprawiałby wrażenia, że chce zrobić jakikolwiek krok w tym kierunku, to nie powtarzałabym sobie: "Dojrzewamy w innym tempie, muszę mu dać czas". Już nie przesadzajmy, że faceci dojrzewają dopiero w okolicach 40-stki i że ciężko im się określić. Faceci są różni, to prawda, ale jednak prawie wszyscy moi koledzy w wieku 20+ oświadcza się i planuje śluby. Nie znam chyba pary, która ma powiedzmy 25 lat, jest ze sobą wiele lat i nie jest nawet zaręczona. Ja nie mówię, że to reguła, ale jednak ja oczekuję od TŻ-ta, że w pewnym wieku stanie się gotowy na założenie rodziny - zwłaszcza, że przygotowania do ślubu trochę trwają.

Dziewczyny, Wy idziecie na kompromis - dajecie jakieś terminy itp., a co robią w tej kwestii Wasi ukochani? Dlaczego to Wy czekacie, chcecie, planujecie, a Wasi faceci nic? Gdybym ja chciała już ślubu, a mój TŻ byłby na etapie: "bawię się i nie myślę o przyszłości", to na pewno nie prosiłabym się o to, żeby zmienił zdanie. Tak jak mówiłam - odmienność priorytetów jest trudna. Kompromis musi być, ale czy kompromis wynika tylko od jednej strony? Dla mnie nie. Nie karzę nikomu zmuszać faceta do oświadczyn (broń Boże), ale dla mnie naprawdę dziwne jest, kiedy w pewnym wieku, po wielu latach razem, rozmawianie o przyszłości działa na niego jak płachta na byka. Gdyby mój TŻ reagował alergicznie na jakąkolwiek próbę rozmowy, co z nami dalej, to dla mnie byłoby jasne, że jednak przyszłość ze mną nie jest dla niego oczywista.



yoona - 2010-08-12 11:38
Dot.: Kiedy te zaręczyny...ile jeszcze mam czekać :(
  Cytat:
Napisane przez Mystiquee (Wiadomość 21322014) Ślub humanistyczny? Pierwszy raz słyszę o takim ślubie...:confused:
Ciekawe to :D
ja planuje polaczyc slub humanistyczny z cywilnym, tzn do normalnego cywilnego zatrudnic mistrza ceremoni, dodac muzyke itp,tak, zeby to trwalo chociaz te pol godziny i bylo romantyczne:)



natee - 2010-08-12 11:59
Dot.: Kiedy te zaręczyny...ile jeszcze mam czekać :(
  Cytat:
Napisane przez Kohnelia20 (Wiadomość 21319276)
o kurde nie zazdroszcze:nie::nie:
wcale tego nie oczekuje, ja jestem świadoma tego co robie.
byłam w 4-letnich zwiazkach i rocznyh, w ktorych nic sie nie ruszalo, teraz po prostu wiemy, ze to jest to, mamy swoje lata i wiemy co czujemy.



studi - 2010-08-12 12:19
Dot.: Kiedy te zaręczyny...ile jeszcze mam czekać :(
  Cytat:
Napisane przez invisible_01 (Wiadomość 21323213) Ja też pochodzę z rodziny rozbitej i nie mam urazu przed małżeństwem i szczerze powiedziawszy większość moich znajomych z takiej rodziny pochodzi. I jakoś zakładają rodziny, są ze sobą, zaręczają się bez strachu. Chociaż oczywiście Twój TŻ może mieć obawy, ale nie pomyślałaś kiedyś, że to może być po prostu wymówka?

Tak, ludzie nie dojrzewają w tym samym czasie. Ale jednak gdybym była w wieku, w którym chciałabym już być żoną, a nawet nie jestem narzeczoną, a TŻ nie sprawiałby wrażenia, że chce zrobić jakikolwiek krok w tym kierunku, to nie powtarzałabym sobie: "Dojrzewamy w innym tempie, muszę mu dać czas". Już nie przesadzajmy, że faceci dojrzewają dopiero w okolicach 40-stki i że ciężko im się określić. Faceci są różni, to prawda, ale jednak prawie wszyscy moi koledzy w wieku 20+ oświadcza się i planuje śluby. Nie znam chyba pary, która ma powiedzmy 25 lat, jest ze sobą wiele lat i nie jest nawet zaręczona. Ja nie mówię, że to reguła, ale jednak ja oczekuję od TŻ-ta, że w pewnym wieku stanie się gotowy na założenie rodziny - zwłaszcza, że przygotowania do ślubu trochę trwają.

Dziewczyny, Wy idziecie na kompromis - dajecie jakieś terminy itp., a co robią w tej kwestii Wasi ukochani? Dlaczego to Wy czekacie, chcecie, planujecie, a Wasi faceci nic? Gdybym ja chciała już ślubu, a mój TŻ byłby na etapie: "bawię się i nie myślę o przyszłości", to na pewno nie prosiłabym się o to, żeby zmienił zdanie. Tak jak mówiłam - odmienność priorytetów jest trudna. Kompromis musi być, ale czy kompromis wynika tylko od jednej strony? Dla mnie nie. Nie karzę nikomu zmuszać faceta do oświadczyn (broń Boże), ale dla mnie naprawdę dziwne jest, kiedy w pewnym wieku, po wielu latach razem, rozmawianie o przyszłości działa na niego jak płachta na byka. Gdyby mój TŻ reagował alergicznie na jakąkolwiek próbę rozmowy, co z nami dalej, to dla mnie byłoby jasne, że jednak przyszłość ze mną nie jest dla niego oczywista.
Bardzo mądrze piszesz, zgadzam się ze wszystkim, ale zastanówcie się dziewczyny, czy gdyby doszło do sytuacji,że po iluś tam latach facet nic nie robi w kierunku a zręczyn a wy decydujecie się na odeście, to facet niepoleciałby do sklepu po pierścionek???podejrzewam , że w 80% przypadków by tak było, więc to także było by swojego rodzaju wymuszenie na nim zaręczyn...Sory ja odchodzę, bo nie ma deklaracji, a on wystraszony, że to nie przelewki,żeby zatrzymać dziewczynę idzie kupować na gwałt rety pierścionek:>



Kohnelia20 - 2010-08-12 12:24
Dot.: Kiedy te zaręczyny...ile jeszcze mam czekać :(
  no nie wiem na zdrowy rozum nie idzie poznać kogoś jaki jest naprawde jak sie zachowuje w typowych sytuacjach po 4 miesiacach zreszta to jest jeszcze etap zakochania i wiadomo motylki w brzuchu itd.... życze ci żebyś za kilka lat była tak samo pewna jak teraz:cmok:

---------- Dopisano o 13:24 ---------- Poprzedni post napisano o 13:20 ----------

a druga sprawa czy w ogole takie wymuszone zareczyny na sile cieszą? i dają szczęście? jak dla mnie nie.... cały czas się by gadalo mu marudzilo że on nic robi że to już czas i na koncu termin że jak do tego dnia nie zrobisz tego to koniec z nami a on przychodzi z pierscionkiem nie wiem jak was mnie byłoby raczej przykro że aż do tego stopnia musiało dojść i raczej nie byłby to radosny moment!! nie ten to inny się zdecyduje bez wymuszania



natee - 2010-08-12 12:25
Dot.: Kiedy te zaręczyny...ile jeszcze mam czekać :(
  a to tu Cie zadziwie, ze u nas nie bylo typowo (motylki , idealizowanie partnera, euforia, pociag fizyczny itp) od poczatku podeszlismy chlodno do tej znajomosci a do tego co czujemy doszlismy na innych plaszczyznach, zupelnie 'niefizycznych'.
chyba 'na zdrowy rozum' tego sie nie da wytłumaczyć ;)

co do wymuszeń, zgadzam sie z Toba. albo sie to czuje albo nie (ze to juz czas).



Kohnelia20 - 2010-08-12 12:28
Dot.: Kiedy te zaręczyny...ile jeszcze mam czekać :(
  Cytat:
Napisane przez studi (Wiadomość 21322900) Kohnelia20 mam nadzieję, że życie nie będzie weryfikować Twojej miłości do TŻ w kontekscie zaręczyn i,że będziecie żyć długo i szczęśliwie:>
Też mam takie wrażenie,że w dzisiejszych czasach kobiety są jakieś bardziej zdecydowane od facetów....
Ja na weekend jadę do TŻ-ta, ostatnio żyjemy w symbiozie jak nidy:d
nie chodzi o to że kobiety są bardziej zdecydowanee tylko maja facetów bez jaj jak to się mówi:p:(inaczej wytłumaczyć sobie tego nie moge)

---------- Dopisano o 13:28 ---------- Poprzedni post napisano o 13:26 ----------

Cytat:
Napisane przez natee (Wiadomość 21324553) a to tu Cie zadziwie, ze u nas nie bylo typowo (motylki , idealizowanie partnera, euforia, pociag fizyczny itp) od poczatku podeszlismy chlodno do tej znajomosci a do tego co czujemy doszlismy na innych plaszczyznach, zupelnie 'niefizycznych'.
chyba 'na zdrowy rozum' tego sie nie da wytłumaczyć ;)

co do wymuszeń, zgadzam sie z Toba. albo sie to czuje albo nie (ze to juz czas).
wiesz zreszta chyba i tak lepiej że oświadczył ci się szybko niż miałabyś czekać kilka lat jak koleżanki i nic.... bynajmniej tak mi sie wydaje:ehem:



natee - 2010-08-12 12:35
Dot.: Kiedy te zaręczyny...ile jeszcze mam czekać :(
  Cytat:
Napisane przez Kohnelia20 (Wiadomość 21324587) wiesz zreszta chyba i tak lepiej że oświadczył ci się szybko niż miałabyś czekać kilka lat jak koleżanki i nic.... bynajmniej tak mi sie wydaje:ehem: przeszlam juz takie 'czekanie' i wiem co czują :rolleyes:
na studiach na psychologii nasluchalam sie o teorii 'przeterminowanych zwiazkow' w ktorych od wielu lat nic nie idzie na przod i wkoncu sie psuja/rozpadaja. troche w tym prawdy, a przynajmniej u mnie sie sprawdzilo.

tym bardzej teraz ciesze sie, ze mam takiego faceta, ktory wie czego chce :jupi:



aluniaaaaa - 2010-08-12 12:47
Dot.: Kiedy te zaręczyny...ile jeszcze mam czekać :(
  Cytat:
Napisane przez studi (Wiadomość 21318389) Zgadzam się z tym, dlatego chcę mieć czas,żeby się nacieszyć stanem narzeczeństwa, a poźniej wpaść w szał organizacji przyjęcia weselnego...
Nie patrzę się na koleżanki, bo jeszcze sporo jest na etapie chodzenia, ew. w trakcie przygotowań do ślubu, ale oczywiście rodzina zadaje pytania typu kiedy, gdzie, a czemu i to mnie wnerwia:D
Aluniaaa bądz dobrej myśli i odliczaj czas do urodzin:D
Ja mam to samo. Wole sobie na spokojnie studia skonczyc (poki co chociaz licencjat) i potem dopiero oddac sie w calosci przygotowaniom :)

Cytat:
Napisane przez roxyroxy (Wiadomość 21320122) Ale, dzisiaj lepszy humor mam, weekend nadchodzi! Dziewczyny co planujecie na weekend????
My w sobote wyjezdzamy do Karpacza :D

Cytat:
Napisane przez invisible_01 (Wiadomość 21323213) Ale czy w Waszych rozmowach pojawiają się jakiekolwiek rozmowy o wspólnej przyszłości, o ślubie i dzieciach? Bo dla mnie po jakimś czasie bycia razem poruszanie takich tematów jest całkowicie naturalne. Na pewno nie jest miłe, kiedy rodzina cały czas dopytuje, ale co im właściwie do tego? Ja powiedziałabym na Twoim miejscu, że nasz ślub to nasza sprawa i że pobierzemy się, kiedy będziemy mieli na to ochotę. Oczywiscie, poruszamy te tematy. Nie jakos specjalnie czesto, bo po co - najpierw zareczyny ;) Ogladamy sobie ogloszenia w internecie o mieszkaniach, planujemy, kombinujemy i jestesmy na dobrej drodze do realizacji :)
Ja juz taka jestem, ze od mlodego fadcynowaly mnie tematy slubne :) Dlatego z mila checia podczytuje sobie watki gdzie dziewczyny sobie doradzaja i planuje ten dzien :) Nie wspominajac o tym, ze od zawsze chcialam pracowac w salonie sukien slubnych :D Planowalam nawet przez pewien moment z kolezankami zalozyc firme organizujaca wesela :D

Cytat:
Napisane przez natee (Wiadomość 21323885) wcale tego nie oczekuje, ja jestem świadoma tego co robie.
byłam w 4-letnich zwiazkach i rocznyh, w ktorych nic sie nie ruszalo, teraz po prostu wiemy, ze to jest to, mamy swoje lata i wiemy co czujemy.
Zgadzam sie z Toba. Znam kilka par, ktore byly po pare lat we wczesniejszych zwiazkach, rozeszli sie i po krotkim czasie zaczely planowac sluby z nastepnymi partnerami. Jest to dosc powszechna praktyka - w moim otoczeniu ;) Ja jednak nie chcialabym tak szybko sie deklarowac...



invisible_01 - 2010-08-12 12:56
Dot.: Kiedy te zaręczyny...ile jeszcze mam czekać :(
  Cytat:
Napisane przez studi (Wiadomość 21324392) Bardzo mądrze piszesz, zgadzam się ze wszystkim, ale zastanówcie się dziewczyny, czy gdyby doszło do sytuacji,że po iluś tam latach facet nic nie robi w kierunku a zręczyn a wy decydujecie się na odeście, to facet niepoleciałby do sklepu po pierścionek???podejrzewam , że w 80% przypadków by tak było, więc to także było by swojego rodzaju wymuszenie na nim zaręczyn...Sory ja odchodzę, bo nie ma deklaracji, a on wystraszony, że to nie przelewki,żeby zatrzymać dziewczynę idzie kupować na gwałt rety pierścionek:> Gdyby przyleciał z pierścionkiem dopiero, gdybym go zostawiła, to nie chciałabym już ani faceta, ani pierścionka. Gdybym powiedziała swojemu TŻ-towi: "Przyszedł moment w naszym związku, w którym albo robimy krok naprzód, albo się rozstajemy", a on nic by z tym nie zrobił, to ten pierścionek po moim odejściu byłby totalnie wymuszony i pewnie i tak i tak nic by nie zmienił, i zostałby dany tylko po to, żeby facet na jakiś czas miał spokój. Ja nie chcę samego pierścionka. Ja chcę założyć rodzinę z facetem, który tak samo jak ja jest na to gotowy i który nie czuł się do oświadczyn przez nikogo ani przez nic zmuszony. Dla mnie facet, który będąc z kobietą przez wiele lat i mając te parę lat na karku nadal nie robi kroku naprzód, po prostu nie uważa jej za miłość swojego życia. I żadne terminy, żadne proszenie tego nie zmieni.



Lady Retro - 2010-08-12 13:05
Dot.: Kiedy te zaręczyny...ile jeszcze mam czekać :(
  Cytat:
Napisane przez Mystiquee (Wiadomość 21322014) Ślub humanistyczny? Pierwszy raz słyszę o takim ślubie...:confused:
Ciekawe to :D
To jest popularne w ameryce. Sama sobie wymyślasz gdzie chcesz robić ślub i jak ma wyglądać. jeśli chcesz wziąć ślub skacząc ze spadochronu- to to jest rozwiązanie idealne. Może być połączony jednocześnie z cywilnym, ale z kościelnym chyba nie



roxyroxy - 2010-08-12 14:01
Dot.: Kiedy te zaręczyny...ile jeszcze mam czekać :(
  Cytat:
Napisane przez Gajaa (Wiadomość 21320621) Kiedyś nam się oświadczą, ne? A do tego czasu będziemy się tu wspierać! :)

Na weekend? Parapetówa u przyjaciółki! Do tego rodzice zostawiają mi wolną chatę, więc będę oglądać do późna głupie filmy, jeść same dobre rzeczy i spać do południa. W międzyczasie będzie trzeba ogarnąć jakiś mini plan pracy na kolonię (21 sierpnia wyjazd) i doczytać materiały na egzamin wrześniowy (jedynie ryza papieru do wkucia, więc nie dziwota, że zaczynam już teraz), ale ... przeważają rzeczy fajne :D

A co Ty planujesz ciekawego?:D
Uwielbiam takei leniwe weekendy!

U mnie impreza pokerowa w piatek, w sobote obijanie ( moze jakies kino) a w niedziele trening biegowy (trenuje do pol maratonu we wrzesniu)

A na kolonie rozumiem jedziesz jako wychowawca? Pierwszy raz?



Gajaa - 2010-08-12 14:02
Dot.: Kiedy te zaręczyny...ile jeszcze mam czekać :(
  Dla mnie facet, który będąc z kobietą przez wiele lat i mając te parę lat na karku nadal nie robi kroku naprzód, po prostu nie uważa jej za miłość swojego życia.


Miłość, nie miłość, czasem sprawy ekonomiczne są bardziej przytłaczające, bo na miłości się nie zarobi i nią się nie naje. Jak się zaczyna w wieku 17 lat być z partnerem, to granica podjęcia "poważnych kroków" w stronę wspólnego życia znacznie się przesuwa.

Nie, mój TŻ nie używa argumentu braku zaufania do małżeństwa spowodowanego rodziną rozbitą, ale studiuję pracę socjalną i wydedukowałam to sama :D do tej pory się lamus ze mnie śmieje, że wiem lepiej co jego podświadomość mysli, niż on sam :D

Invisible, Kornelia, proponuję skończyć temat, bo w kółko powtarzamy te same argumenty, a to do niczego nie prowadzi. Wy macie swoje poglądy i podejście do sprawy, inni swoje - tylko życie może je zweryfikować, to natomiast wymaga czasu. Za 10 lat chętnie się wypowiem, czy to się sprawdziło czy nie. Póki co nie chce mi się mówić znowu o tym samym ;)

Cóż, do braku jaj mojego TŻta zdecydowanie muszę się przyznać. Już od dawna mu mówię, że mógłby chociaż jedno wziąć ode mnie, a życie stałoby się piękniejsze. Niestety, do tej pory mam oba. :brzydal:

edit: tak, jako wychowawca. Nie pierwszy raz, a trzeci ( po cywilnemu. wcześniej jeździłam z ZHP :D). Też lubię leniwe weekendy :D
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • korepetycjes.keep.pl



  • Strona 73 z 91 • Wyszukano 6984 postów • 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91

    comp
    Moja szafa XS-M nowe i używane Ciuszki i nie tylko cz.II :) zapraszam Palety z ebay , zamówienia ' czekoladowa szafa' h&m. bershka. pull&bear. pimke. i inne. ! ! Zanik okresu. Szafa i toaletka BANDIT QUEEN (Dior, Clinique, H&M, Ravel, Zara, Cubus, Morgan) Revlon colorstay Finał czy też never ending story:) Mamusie marcowo-kwietniowe 2009 IV Grecja-Almatur-obozy Moje pierwsze wypociny
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • happyhour.opx.pl
  • Cytat

    Exegi monumentum aere perennius - wzniosłem pomnik trwalszy od spiżu. Horacy
    Aby długo i szczęśliwie żyć, oddychaj przez nos i miej zamknięte usta. Żydowska maksyma
    Damnant quod non intelligunt - potępiają to czego nie pojmują (rozumieją); nienawidzą, ponieważ nie rozumieją.
    Do domów szlachetnych pieniądze mogą wejść jedynie drzwiami cnoty. Anyot
    Gdyby wszystkim głupcom zawiesić dzwonki na szyjach, ludzie mądrzy musieliby nosić watę w uszach.

    Valid HTML 4.01 Transitional

    Free website template provided by freeweblooks.com